Huta kryształu–
podchody
Tego dnia obudziliśmy
się dość późno. Zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy w upalny
dzień do świata kryształów. Do huty "Julia" nie było
daleko. Na miejscu krótko czekaliśmy na przewodnika (nie byliśmy
sami w grupie). Pan pokazywał nam najważniejsze maszyny (np.
szajby), a po krótkim czasie weszliśmy do hali zakładowej, gdzie
wytwarzają najróżniejsze cuda. Prezentował, jak zrobić wzorki
lub wygładzić boki kryształu. Ponieważ cały proces produkcji
tych pięknych szkieł jest ręczny, dlatego nie dziwi, że kryształy
osiągają dość zawrotne ceny. Chętni kupili sobie maluśkie
pamiątki (od 8 zł) z kryształu, niektórzy niestety ich już do
domu nie dowiozą.... Po zwiedzaniu jeszcze lody dla ochłody i
skierowaliśmy się do Michałowic pod górkę. Po pysznym obiedzie i
lenistwie niektórych lub poważnym meczu piłkarskim innych, czekały
nas jeszcze wieczorne podchody. Grupa pościgowa prowadzona przez GPS
pana Adama z niemałym trudem znalazła uciekających w miejscu
zwanym Złotym Widokiem, ponieważ Stasiu (nie wiedzieć czemu)
układał zmyłkowe strzałki swojej drużynie. Po drodze musieli
jeszcze ułożyć domek z szyszek, pośpiewać oraz zjeść po ogórku
małosolnym z miejscowego sklepu, stąd może to opóźnienie. Pełni
wrażeń wróciliśmy do schroniska i jeszcze wieczorem rozpaliliśmy
pożegnalne ognisko dla sympatycznych Szpaków, którzy nazajutrz
wracali do domu. Tym razem już chętniej śpiewaliśmy przy gitarze
różne ogniskowe hity...






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz