sobota, 10 sierpnia 2013

Dzień 7

Huta kryształu– podchody

Tego dnia obudziliśmy się dość późno. Zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy w upalny dzień do świata kryształów. Do huty "Julia" nie było daleko. Na miejscu krótko czekaliśmy na przewodnika (nie byliśmy sami w grupie). Pan pokazywał nam najważniejsze maszyny (np. szajby), a po krótkim czasie weszliśmy do hali zakładowej, gdzie wytwarzają najróżniejsze cuda. Prezentował, jak zrobić wzorki lub wygładzić boki kryształu. Ponieważ cały proces produkcji tych pięknych szkieł jest ręczny, dlatego nie dziwi, że kryształy osiągają dość zawrotne ceny. Chętni kupili sobie maluśkie pamiątki (od 8 zł) z kryształu, niektórzy niestety ich już do domu nie dowiozą.... Po zwiedzaniu jeszcze lody dla ochłody i skierowaliśmy się do Michałowic pod górkę. Po pysznym obiedzie i lenistwie niektórych lub poważnym meczu piłkarskim innych, czekały nas jeszcze wieczorne podchody. Grupa pościgowa prowadzona przez GPS pana Adama z niemałym trudem znalazła uciekających w miejscu zwanym Złotym Widokiem, ponieważ Stasiu (nie wiedzieć czemu) układał zmyłkowe strzałki swojej drużynie. Po drodze musieli jeszcze ułożyć domek z szyszek, pośpiewać oraz zjeść po ogórku małosolnym z miejscowego sklepu, stąd może to opóźnienie. Pełni wrażeń wróciliśmy do schroniska i jeszcze wieczorem rozpaliliśmy pożegnalne ognisko dla sympatycznych Szpaków, którzy nazajutrz wracali do domu. Tym razem już chętniej śpiewaliśmy przy gitarze różne ogniskowe hity...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz